Suchacz żyje w największe mrozy. Rzeźbienie w lodzie i szaleństwa na zamarzniętym zalewie

2012-02-12 20:02:17 (ost. akt: 2012-02-13 10:37:37)

Mróz nie przeszkodził twórcom, którzy wzięli udział w sobotnim konkursie rzeźbienia w lodzie w Suchaczu. Pierwsze miejsce zdobył zespół Piotra Wojtusiaka, który stworzył lodową rodzinę.


W konkursie wzięły udział 23 osoby

W konkursie wzięły udział 23 osoby

Autor: Michał Skroboszewski

Konkurs rzeźbienia w lodzie Klub Entuzjastów Żeglarstwa na Zalewie Wiślanym zorganizował w Suchaczu po raz czwarty. W tym roku wzięło w nim udział 23 uczestników. Ostatecznie powstało 19 lodowych rzeźb.

— Pogoda nam w tym roku dopisała aż za bardzo. Kilka osób zrezygnowało z udziału w konkursie ze względu na mróz — mówi Agnieszka Wojtusiak z klubu. — Ci, którzy zostali stworzyli naprawdę ciekawe rzeźby. Opłacało się trochę zmarznąć.


Wszystkie prace można podziwiać na terenie przystani żeglarskiej. Wśród nich i te, które zostały nagrodzone. Pierwsze miejsce w konkursie zajęła lodowa rodzinka wyrzeźbiona przez drużynę Piotr Wojtusiaka. Dodatkowo wyróżniono pięć innych rzeźb — motocykl, Bramę Targową, popiersie Szymborskiej, kamieniczki i latarnię.


— Jesteśmy z Elbląga i chcieliśmy stworzyć coś związanego z tym miastem — mówi Jacek Zasada, który wraz z żoną Hanną stworzył z lodu Bramę Targową. — Czy ciężko jest rzeźbić w lodzie? Proszą spróbować, to nie jest proste. My jednak jesteśmy tu już kolejny raz i mamy wprawę.

Rzeźbiarze pracowali od godziny 12 do 15. W tym czasie można się było ogrzać przy ognisku lub posilić gorącą zupą. Humory, pomimo minusowej temperatury, dopisywały wszystkim. Większość z nich, to stali bywalcy, którzy do Suchacza przyjeżdżają nie tylko z powodu nietypowej konkurencji, ale i atmosfery samego miejsca.


— W konkursie uczestniczymy po raz kolejny. Tym razem zdecydowaliśmy się zrobić motor w rzeczywistych rozmiarach — mówi Marian Ciecholewski z Sopotu.

— Samo rzeźbienie w takich warunkach to spore wyzwanie, ale i frajda — dodaje Hanna Ciecholewska. — Przyjeżdżamy tu jednak nie tylko ze względu na konkurs. Organizują go naprawdę cudowni ludzie, którzy sprawiają, że do Suchacza z przyjemnością się wraca.


Osoby, które w sobotę przyjechały do Suchacza, nie tylko mogły wziąć udział w konkursie czy przyjrzeć się pracy artystów. Zamarznięty Zalew Wiślany, to w tej chwili jedno z największych lodowisk w Polsce. Na plaży w Suchaczu spotkali się więc miłośnicy zimowych szaleństw. 


— Przybyli nie tylko z pobliskiego Elbląga, ale i odległych miejscowości. Oba parkingi zapełnione były samochodami z najróżniejszymi tablicami rejestracyjnymi — mówi Sylwester Jarkiewicz ze Stowarzyszenia Suchacz TAKA Wieś, które zorganizowało zabawę na plaży. — Na lodzie tłoku nie było. W końcu Zalew Wiślany to ogromna przestrzeń. Było więc dużo miejsca dla łyżwiarzy, saneczkarzy i bojerowców. 
Dużym powodzeniem cieszył się również kulig. Zabawa trwała do zmierzchu. Zziębnięci goście mogli ogrzać się przy ognisku lub zjeść żurek serwowany z białą kiełbasą. Atrakcją były przeloty motolotniarzy, którzy tego dnia mieli swoje spotkanie w pobliskich Kadynach.

naj



Widziałeś coś ciekawego, chcesz podzielić się informacją, zdjęciami? Daj nam znać, a zajmiemy się Twoim tematem! Napisz do nas: gazeta@dziennikelblaski.pl lub dodaj swój artykuł.

Komentarze 0 pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj swój komentarz